W stronę wschodzącego słońca

20151113_065628 (1)Ruszam do Budapesztu w kierunku wschodzącego słońca.

Bardzo lubię posezonowy spokój nad Balatonem, a zwłaszcza cudowne babie lato, które w tym roku przeciągnęło się aż do listopada. Ale czasem brakuje już wielkomiejskiego gwaru. Znowu będzie piękny dzień, słońce pojawia się nad Balatonem tworząc złoty most. aranyhid

Révfülöp, Zánka, Balatonfüred…

Budapeszt, Kraków, Warszawa a potem dalej i dalej. Horyzont rozszerza się z każdym krokiem.
Świat się zbliża na wyciągnięcie ręki, mogę być w każdym miejscu jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Tam gdzie znajduje się ktoś bliski, córka, siostra, brat, przyjaciel, znajomy… Zauroczyło mnie to! hand-1030565_1920Mieć cały świat do dyspozycji, to nieograniczone możliwości! To jest piękne i fascynujące. Jakby świat się skurczył i unosił się przede mną wibrując, jakbym oglądała go z kosmosu. Wyciągnę ręce i zamknę go w dłoniach!

Czyżbym przysnęła w autobusie? To już Budapeszt?

Może to było tylko marzenie senne, ale wiem, czuję, że rzeczywistość jest równie fantastyczna! Żyję tym na co dzień!

Witaj świecie!

Ruszaj się!

happy-stick-girl-clip-art

W trakcie wymuszonego odpoczynku w szpitalu bardzo mi brakowało ruchu. Nie jestem wprawdzie typem sportowca, po prostu ciągle się kręcę, trochę gimnastykuję, lubię tańczyć i łazikować. Mimo to trudno mi było wytrzymać tę gnuśną wegetację. Już nie mogłam leżeć, siedzieć, ani stać. Gdy ostrożnie zwiewałam, żeby się posnuć po labiryntach korytarzy, prędzej czy później obrywałam, że nie siedzę na tyłku.

Ale już koniec tego dobrego! Wreszcie w „domu” w moim ulubionym pensjonacie nad Balatonem! Podganiam zaniedbane prace, przygotowuję do  zimowania pelargonie i oleandry, delektuję się tutejszym balsamicznym klimatem.

Chodzę tam i z powrotem i podśpiewuję sobie pod nosem:
Nie masz na nic chęci? Ruszaj się!
Naszedł Cię zły nastrój? Ruszaj się!
Zimno Ci? Spać się chce? Ruszaj, ruszaj, ruszaj się!

Nie ważne, że siłownia daleko, że dziśnie ma treningu, że nie masz przyrządów! Kopnij się w tyłek i zacznij się gimnastykować, spaceruj, biegaj, tańcz, wskocz na rower, wspinaj się na góry. Wszystko jedno, co robisz, tylko rusz się! Sobie też to mówię i postaram się dotrzymać postanowienia. Najważniejsze, żeby być aktywnym na poziomie fizycznym, a wtedy zwiększa się każda inna aktywność. Ma się więcej chęci do pracy, lepiej się myśli, pisze, planuje. Chce się żyć. A że potem boli? Tym lepiej! Czujesz, że żyjesz. Boli, bo się zmienia, bo się rozwija. I razem z tym Ty też się rozwijasz, żyjesz, zmieniasz…

A więc ruszmy się! W przyszłym tygodniu wreszcie wejdę na Csobánc!

Z nogą na temblaku


noga_kwiat-1

Nieznany, podstępny przeciwnik kontra 5 lekarzy i 2 szpitale rozgrywają trudny mecz.

Ja jestem tylko cierpliwym, cierpiącym kibicem mającym nadzieję na pozytywny wynik rozgrywek.

 

 

 

 

 

Leżę sobie w szpitalu w malowniczym miasteczku Ajka. Piękne widoki z okien pomagają zapomnieć o spuchniętych kostkach w podobnie malowniczych kolorach

20151031_100312kicsi20151024_153208kicsi20151031_100345kicsi

(po dziesięciu dniach udało się ustalić, ze to rumień guzowaty spowodowany prawdopodobnie ukąszeniem pająka.

W pokoju dwie miłe starsze panie w wieku 80 lat. Erzsike, babka z dużym poczuciem humoru dostała się tu w stanie skrajnego wycieńczenia, ale nie fizycznego, bo nie jest wcale mizerna, tylko fizjologicznego. W jej organizmie wyczerpały się zapasy witamin, minerałów i innych mikroelementów. A jak mówi, je dużo warzyw, owoców, sama gotuje, nie odmawia sobie niczego. Przypomniały mi się szokujące wyniki 30-to letnich badań przeprowadzonych przez mój macierzysty Uniwersytet Nauk Rolniczych w Gödöllő dotyczące zmian zawartości witamin i minerałów w warzywach, owocach i roślinach pastewnych. Wartości te zmniejszyły się w tym okresie nawet do 4-10%!

image1385045833

Musielibyśmy dzisiaj zjeść 25 marchewek, żeby były warte tyle ile jedna przed 30 laty!
Ilonka, jest cicha, zamknięta w sobie, ale zawsze miło się uśmiecha, jak ktoś zagada. Straciła wszystkich bliskich, jest bardzo samotna. Straciła również sens życia.

Miałam trochę czasu na rozważania i połączenie tych dwóch losów. Doszłam do tego na własnym przykładzie. Nasze ciało potrzebuje dobrej jakości suplementów, a dusza środowiska, do którego aktywnie należymy, w którym znajdziemy bratnie istoty, ciekawe zajęcie, gdzie poczujemy się ważną, wartościową osobą.

Ja na szczęście znalazłam jedno i drugie w tej samej, wspaniałej grupie.

Mecz jeszcze trwa, ale już wiem, jeszcze przed końcowym gwizdkiem, że zwycięzcą będzie kibic.

 

Mastermind Day

17 października 644297_443184809064889_1660469047_n2015r był szczególnym dniem. I to nie tylko dlatego, że zdaniem Michaela Strachowitza tego dnia straciliśmy ostatnią wymówkę. To była bomba
energetyczna, takie przeżycie, tyle wiedzy i motywacji, że
przez długi, długi czas mamy z czego czerpać siłę.

 

Bardzo potrzebujemy takiej mega inspiracji, kiedy czujemy się jak mała, malutka mróweczka, jesteśmy zmęczeni pracą, rozczarowani porażkami, kiedy opadnie w nas entuzjazm… I wtedy pojawiają się ci legendarni przywódcy! To jest potrzebne! Wszyscy potrzebujemy idoli, wizji, przywódców. Im wyższy poziom, tym więcej dają nam energii, którą przekazujemy dalej swoim współpracownikom, nasza praca nabiera wartości!

12170589_1256846014341581_86241129_n

Elegancki Tonk Emil w swoim brylantowym, żartobliwym stylu, świetna postać 20151107_062912Jánosa Lőrincza, niesamowita energia i taneczne kroki Michaela Strachowitza, genialny a mimo to bliski nam wykład Jamesa Jenő Vágyi i do tego błyskotliwe
tłumaczenie Szilárda Mátrai’ego – to po prostu nie potrzebuje komentarza.

 

Podziękowania dla wszystkich!

Niech nam wyrosną skrzydła

 

poniMoja wnuczka Zosia uwielbia rysować. Wiele jej rysunków strzegę w szufladzie, ale dzisiaj porządkując komputer trafiłam na nowe cudo! Jakby specjalnie dla mnie narysowała, jakby przypominała, żebyśmy wierzyli w bajki tak szczerze jak dzieci. Niech nam wyrosną skrzydła a znajdziemy się w miejscu, gdzie dojrzewają owoce i rosną diamenty… Dziękuję Zosiu!

Nie wszystko złoto, co się świeci


gold-kicsiCzy jakikolwiek biznes może opierać się na kłamstwie? Czy zawsze cel uświęca środki?
Takie i podobne pytania cisnęły się nam do głowy po kontrowersyjnym spotkaniu, w którym uczestniczyłam z Szabolcsem jako tłumacz, bo jeden z uczestników mówił po polsku. Narzuciły się refleksje i przemyślenia. Poniżej cytuję w całości post Szabolcsa, opisujący to wydarzenie.

„Dwa dni temu otrzymałem na Facebooku wiadomość z Niemiec. Człowiek, który się zgłosił widział, że działam w DXN, dlatego do mnie napisał. Odpowiedziałem mu i rozmawialiśmy najpierw na Skype, potem przez telefon. Jak mówił, był dystrybutorem firmy Vemma, która jest obecnie w trakcie likwidacji z powodu uznania ich działalności jako wątpliwej. Obecnie poszukuje innej firmy i dlatego jest zainteresowany DXN, tak bardzo, że następnego dnia gotowy jest przyjechać na Węgry i dowiedzieć się więcej na temat firmy i planu marketingowego. Posiada 2000-osobową sieć, którą stworzył w 7 miesięcy, ale teraz, po zamknięciu zespołu Vemma szuka rzetelnej firmy z dobrymi produktami i dobrym planem marketingowym. Pomyślałem sobie, że ten człowiek znalazł najlepsze miejsce odpowiadające jego wyobrażeniom. Zarówno pod względem firmy, jak też sponsora i produktów. Następnego dnia przesunął nieco umówioną godzinę spotkania, ale – jak powiedział – będzie też jego sponsor, dlatego się spóźnią. Spotkaliśmy się w naszym nowym biurze. Pojawiło się dwóch sympatycznych młodych ludzi, podaliśmy sobie ręce. Zamówiłem im DXN Black Coffee i zaraz na początku, zapytałem, co jest celem ich wizyty. W ich oczach widziałem „szczerość”, a młody mężczyzna, z którym dotąd się kontaktowałem ze zamieszaniem powiedział, że chcą się więcej dowiedzieć o DXN. Gdy zapytałem, w jakiej sieci są obecnie, szybko okazało się, że jest on nowym dystrybutorem firmy „Naturalne złoto” i siedzi przed nami jego sponsor, próbując nas przeciągnąć na swoją stronę żonglując procentami i obietnicami. Uczciwe i rzetelne podejście, jakie już u nich znamy. To „Naturalne Złoto” jest chyba bardziej błyszczące niż prawdziwe. Możliwe, że mogą usiąść do rozmów z wieloma przywódcami, ale nie mogę sobie wyobrazić, że ktoś może uwierzyć człowiekowi, którego pierwsze słowa ujawniają kłamstwo. Niestety, ten zespół będzie prawdopodobnie nadal nauczać tej metody, ponieważ niedawno doświadczyliśmy bardzo podobnej próby od błyszczących diamentów tej firmy. Polecam im przeczytanie mojego wpisu na blogu „3 lata, czy 30 lat”, a zdadzą sobie sprawę, dlaczego przywódców DXN nie można zwabić nawet zaoferowaniem 12.000 osobowej sieci. Bo dostałem również taką obietnicę, no, ale mistrzom prawdomówności nie we wszystkim trzeba wierzyć. W każdym razie nie rozumiem, dlaczego dwóch skąd inąd bardzo sympatycznych młodych ludzi nie może wystąpić otwarcie, dlaczego muszą uciekać się do kłamstwa, wzmacniając zły posmak w tym sektorze marketingu. Jestem dumny i szczęśliwy, że moi sponsorzy nigdy mnie tego nie uczyli i nie prosili o takie postępowanie. Jestem wdzięczny, że moje wyniki osiągnąłem własną pracą i nie dałem się uwieść czczym obietnicom. Cieszę się, że jestem etycznym i oddanym przywódcą etycznej firmy, który uwielbia swoją grupę i ufa jej liderom, bo oni więcej dla nas znaczą niż jakiekolwiek ułudne oferty. Cieszę się, że nasi klienci otrzymują po nie zawyżonej cenie produkty wysokiej jakości służące zachowaniu ich zdrowia. Trzymam kciuki za „złoty” zespół, ponieważ każdym wzrostem przygotowują nasz rozwój, bo ludzie szukają dzisiaj rzetelności, szczerości i przewidywalności. Widoczny jest taki trend. Oni zawsze znajdą dom w rodzinie DXN. Pozostałym życzę świetnej zabawy w kaskaderów.”

Myślę, że nie trzeba nic dodać, nic ująć. Mnie również odpowiada ich filozofia, podejście do ludzi i pracy oraz produkty, które jeszcze nigdy nie rozczarowały.

Tam, gdzie rodzą się marzenia

Po długim pobycie nad Balatonem odwiedziłam rodzinne strony, Myślałam, że nie ma piękniejszego, bliższego memu sercu miejsca niż Wyżyna Balatońska.

komp5komp3

Jezioro znowu zachwyca kolorami, z promu widać najlepiej, jakie piękne potrafi byćkomp4 „węgierskie morze”!

 

Zapadł mi w serce, bardzo go pokochałam.
BácsalmásNizinne małe miasteczko wydaje się szare, niepozorne po tych zachwycających krajobrazach.

A mimo to bardzo chętnie tu przyjeżdżam. Tu mieszkałam przez 30 lat. Tu urodziły się moje dzieci, tu przepracowałam połowę życia. Mam tu wielu znajomych, przyjaciół i nie mogę wyjść na ulicę tak, żeby ktoś nie zagadał, nie zapytał, co ze mną, co porabiam. Pobyt tutaj ogrzewa serce, bo to senne miasteczko głęboko zapadło mi w duszę. Dobre rzeczy wydają się jeszcze ważniejsze, złe straciły na znaczeniu.

To miejsce, z którego wyruszyłam w świat moich marzeń.

Bo do każdego wzlotu potrzebna jest pewna ostoja, miejsce, od którego można się odbić i w którym można odpocząć, zebrać siły. Jutro z nową energią poszybuję w stronę moich snów.

latawiec

W deszczowy dzień

Od rana leje deszcz, nieprzyjemnie, wietrzyście. Szafirowy zwykle Balaton wygląda… jakby wcale go nie było.

zaskroniec (1)

 

Mały zaskroniec koniecznie chce się dostać do domu, pewnie mu zimno w nogi.

 

 

 

Pająki usidliły krople deszczu w pajęczynie a same schowały się w kryjówkach.

pajęczynaJa też zaszywam się w pokoju. Piecyk cicho mruczy, szkoda, że nie mam kota. Jest czas na zrobienie porządków! W papierach, w myślach, w komputerze. Ile śmieci tam się nazbierało! Ile skarbów znalazło! Zaczęty artykuł, zaplątany adres, zapomniane zdjęcia…

Lubię deszcz. Zmusza do chwili wytchnienia, uporządkowania zaniedbanych spraw. Oczyszcza i odświeża, uspakaja.

unnamed (2)

 

 

Robię sobie pyszną kawę i kontynuuję!

Owocny sezon

DSC00652

Dojrzały nam figi. Delektując się smakiem tego słodkiego owocu nie zawsze pamiętamy, ile pracy trzeba było włożyć, żeby zaistniał. Wczesną wiosną musieliśmy porządnie przyciąć, usunąć uschnięte pędy, aby krzewy mogły się bez przeszkód rozwijać. Potem przez całe lato regularnie podlewać, przerzedzać, nawozić…

figiAle wyrosły pięknie i wkrótce pojawiły się gęsto malutkie owocki.

Słońca w tym roku nie zabrakło i wreszcie trzymam w ręku dorodną figę. Zanim tu przyjechałam znałam tylko smak suszonych, ale tu polubiłam również te prosto z drzewa.

Ten rok był w ogóle udany.

jablkoczpigwysliwkiwinogrono

Jabłka, gruszki, śliwki, pigwy, brzoskwinie, morele i oczywiście tutejsze winogrona obficie obrodziły!

Jeśli włożymy trochę pracy, przyszły rok będzie równie owocny.

Weekend pełen wrażeń

Ten weekend był naprawdę fascynujący. Po kilku chłodniejszych dniach zrobiło się znowu lato. Pojechałam do Budapesztu na konferencję DXN. Dzień zapowiadał unnamed (2)się bardzo przyjemnie, a spotkanie z przyjaciółmi i znajomymi dopełniało to uczucie.
Informacji, jakie otrzymaliśmy od 4 lekarzy medycyny naturalnej na temat właściwości i zastosowania grzybów leczniczych upewniła nas, że warto się nimi zajmować, a uroczyste otwarcie nowego eleganckiego centrum serwisowego DXN uświadomiło mi, że jest to firma naprawdę na światowym poziomie.

Niedziela była dniem rozrywki – w Badacsony odbył się festyn winobrania otwierający dni wina w tym znanym rejonie winnym.

chłopczykdziewczynki

na wozie

Barwny korowód, występy zespołów ludowych, grup młodzieży i przybyłych z tej okazji gmin partnerskich, koncerty i regionalne wino stworzyły niepowtarzalny klimat.

zupakaszanka

Do tego pyszna zupa gulaszowa i pachnąca kaszanka!

To wszystko na długo zapadnie w pamięć!