Droga we mgle

Ruszyliśmy w drogę. Początkowo pogoda była czysta i słoneczna, pędziliśmy lekko i wesoło. Aż tu nagle znaleźliśmy się w gęstej mgle. Nastrój od razu stał się przygnębiający,
prowadzenie niepewne. Zwolniliśmy i wypatrywaliśmy pozostałych uczestników ruchu. Cel naszej drogi stał się jakoś bardziej odległy… Niespodziewanie, jakby fog-240075_960_720ktoś podniósł kurtynę, mgła zniknęła, droga stała się znowu jasna i widoczna. Powtarzało się to kilka razy, zawsze z tym samym uczuciem – we mgle czuliśmy się zagubieni, niepewni, a cel wydawał się odległy, niemal nieosiągalny. Bezwiednie pomyślałam o naszym przedsięwzięciu, tam też są jaśniejsze i niepewniejsze odcinki. Zastanowiłam się, jak łatwo poddajemy się w trudniejszych etapach… Jadąc samochodem nie możemy sobie na to pozwolić, musimy jechać dalej, aby prędzej, czy później dotrzeć tam gdzie zaplanowaliśmy. Dobrze by było o tym pamiętać, gdy w biznesie nastąpi bardziej „mglisty” odcinek. Wiem, nie wolno się niecierpliwić. Ze spokojną pewnością siebie trzeba kontynuować wytyczoną drogę.

My też w końcu dojechaliśmy, pogoda się poprawiła, mogliśmy beztrosko robić wycieczki i delektować się wellnesem.20151230_122041-kicsi20151230_122518-kicsi

Po trzecim podejściu udało się wreszcie dotrzeć do bazaltowych organów na górze Świętego Jerzego.

20151229_163006-kicsi20151229_163320-kicsiŚwiat sauny w kąpielisku Kehidakustány był prawdziwym wyluzowaniem i okazją do naładowania wyczerpanych na koniec roku baterii.

Warto było zwyciężyć mgliste odcinki drogi!