Skąd ta nieufność?

  Dlaczego tak wiele osób jest nieufnych? Przecież to taki fajny biznes, fajne produkty – zapytał mnie wczoraj kolega z grupy DXN. W pierwszej chwili sama wyraziłam zdziwienie, ale potem sobie przypomniałam jak to było dwa lata temu… Czy jeśli bym się nie spotkała z nimi w tak szczególny sposób, – jako gospodarz pensjonatu nad Balatonem, w którym zaczęli się spotykać liderzy – to też bym się tak szybko przyłączyła? Tyle jest nieuczciwych spekulantów, tyle się nasłuchaliśmy o oszukańczych „piramidach”, że pewnie też bym się w pierwszej chwili zastanowiła.

Do tego dochodzą osoby mające na wszystko negatywną odpowiedź, ludzie którzy… Znacie takich?
„Dajcie im coś za darmo, to stwierdzą, że to podpucha.
Powiedzcie im, że tylko drobna inwestycja, powiedzą, że wiele na tym nie zarobią.
Powiecie im, żeby zainwestowali, odpowiedzą, że nie mają pieniędzy.
Powiecie im, żeby spróbowali czegoś nowego, powiedzą, że brak im doświadczenia.
Powiecie im, że to tradycyjny biznes, odpowiedzą, że to zbyt trudne.
Powiecie im, że to nowy model biznesowy, a oni odpowiedzą, że piramida.
Powiecie im, żeby otworzyli sklep, odpowiedzą, że brakuje możliwości.
Powiecie im, żeby zrobili nowy biznes, powiedzą, że nie ma dowodów, że ten biznes się uda.
… im się nie szczęści z powodu jednej wspólnej cechy – Całe Ich Życie Upływa Na Oczekiwaniu” /Jack Ma/

Nooo, kiedyś może pasowałabym do któregoś z tych punktów. Ale ja miałam szczęście! Nie musiałam się długo zastanawiać i się nie rozczarowałam!

Od tego czasu moją intuicyjną decyzję poparło wiele faktów, które poznałam już jako aktywny i entuzjastyczny członek DXN:
– Ludzie lubią kawę. Tak samo jak ja.
– Ważne jest dla nich zdrowie. Przynajmniej dla większości.
– Produkty potwierdziły, a nawet przekroczyły moje oczekiwania co do jakości i efektywności. Inni też to mówią.
– Nie mam w związku z tym wątpliwości, że to, co oferuję jest dobre.
– System wynagrodzeń firmy jeszcze nigdy nie zawiódł. Zawsze i o czasie mam na koncie zarobioną kwotę.
– Nie muszę spełniać żadnych warunków, ani robić wymaganych zakupów, aby zachować punkty i status. Nie tracę punktów, ani pozycji, jeśli nawet przez dłuższy okres nie zrobię zamówienia.
– Nikt mnie nie prześladuje i nie wymaga osiągnięć i lepszych wyników. Bardzo tego nie lubię.
– Czy muszę zrobić poważną inwestycję? Nawet tego nie muszę.

Więc jeśli jeszcze raz miałabym zdecydować o przyłączeniu się do DXN, tym razem tylko „na zdrowy rozum”, czy bym się zastanawiała? Czy miałabym coś do stracenia? Nooo…na pewno straciłabym możliwość. Możliwość, która daje szansę na sukces, na zmianę, na ciekawą pracę, zdrowie, na dodatkowy dochód.

Łatwo mi to mówić, bo już tego doświadczam.

Dlatego też do dziś podziwiam i szanuję ludzi, którzy są na tyle świadomi, odważni, otwarci i ufni, że przyłączają się do nas bez takich forów, jakie ja miałam.

Szacun kochani!

 

dorota.f@gmail.com
+36 30 473 0854

 

Baśniowe sny

Pilnie, uważnie robię tłumaczenie. Ciekawy materiał, ekscytujący temat, czas szybko upływa. Ta praca-nauka sprawia mi wielką przyjemność, ale kiedy idę spać…

sny-post-kicsi

Polisacharydy, triterpeny, betaglukany… We śnie pierścienie i łańcuchy łączą się w przeróżne formy…
Nitki grzybni wiją się, wydłużają, pogrubiają, przekształcają się w bajeczne grzyby…
Fagocyty drapieżnie pochłaniają niczego niepodejrzewające bakcyle…

Może powinnam się zająć czymś innym, trochę przewietrzyć głowę, żeby odświeżyć myśli, ale ciekawość dalej mnie pcha w tajemnicze otchłanie naszego ciała. To świat pełen tajemnic. Trochę napawa lękiem myśl, że tyle tajemniczych procesów dzieje się w nas, że ciągle wrze walka między zewnętrznym i wewnętrznym światem, walka o nasze zdrowie, o nasze życie!

A my nie zawsze pomagamy, co więcej sami powodujemy trudności… Szkoda, że nie ma ekranu, że nie widzimy, co się w nas dzieje, czym sobie szkodzimy, jak możemy pomóc. Macamy po ciemku, próbujemy, obserwujemy efekty – czy dla mnie też jest dobre to, co komuś pomaga?

Na szczęście wiele spraw jest już jasnych. Dla mnie najbardziej ekscytującym odkryciem były grzyby lecznicze. To one najbardziej mnie zaskoczyły. Fascynujące organizmy. Teraz w tym świecie szukam-znajduję fantastyczne możliwości. Przekazuję dalej tę wiedzę i te możliwości, uczę się dalej przy kawie z grzybami leczniczymi, delektują się jej smakiem i wpływem, dalej śnię, ale teraz już marzenia realizuję w rzeczywistości.

 

Jeśli też lubisz się uczyć,

Jeśli też lubisz kawę,

Jeśli też kochasz SIEBIE…coffee-smiley-kicsi

To u nas znajdziesz najlepsze miejsce, tyko powiedz, pomogę  

 

dorota.f@gmail.com
+36 30 473 0854

Wszystko na miejscu

Opanował mnie dziwny leniwy spokój. Siedzę w fotelu, patrzę na Balaton i jakby w półśnie 20160607_165134pozwalam swobodnie przepływać myślom. Gdzieś tam mi majaczy, że mam jeszcze dużo pracy, ale gdy w środku dnia z minuty na minutę, gdy niemal w połowie ruchu nagle zapadłam w głęboki sen, zdałam sobie sprawę, że organizm daje mi sygnał – czas się zatrzymać. Posłusznie zostawiłam wszystko i wyluzowałam się. Słyszę świerszcze i ptaki. Unoszę się…

Czasem, gdy jesteśmy zakręceni w pędzie zdarzeń, trudno jest to przerwać. Lubię, gdy coś się dzieje, a ostatnio nie brakowało mi wrażeń. Podróż do Polski, to mnie zawsze ekscytuje, zwłaszcza, gdy jadę w rodzinne strony. Wykłady, entuzjastyczni ludzie, dużo dobrej energii. To męczące, ale budujące, dające siłę przeżycia.

Po powrocie nowe wrażenia, warsztaty zdrowego trybu życia w naszym pensjonacie. Słuchałam ciekawe pogadanki, brałam udział w zajęciach, cieszyłam się ich pozytywnym podejściem do życia. Ale były również obowiązki – zapewnienie gościom wygody i przyjemnego pobytu.

Zaraz potem weekend z grupą DXN. Wdrażanie w życie aspektów poznanych na szkoleniu „7 nawyków skutecznego działania”. Znajomi ludzie, wspaniały temat. Nauczyliśmy, jak patrzeć w inny sposób na codzienne problemy, odpowiednio reagować na zewnętrzne bodźce, zajmować się sprawami, na które rzeczywiście mamy wpływ, świadomie żyć, umieszczać na pierwszym planie naprawdę ważne rzeczy. To tylko niektóre z tematów, ale każdy z nich może znacznie zmienić nasze życie. Jest wśród nich również dbałość o samego siebie – między innymi odpoczynek, nabranie energii, a to bardzo mi teraz potrzebne, aby kontynuować ten nowy tryb życia.stones-614226_960_720

Dlatego wyluzowałam, pozwalam osiąść wrażeniom minionych tygodni, aby zrobić miejsce nowym. Ale już się nie stresuję, że coś nie jest zrobione. Ważne rzeczy, jako „duże kamienie” już są w moim kalendarzu. Ze spokojem i czystym sumieniem poświęcam czas dla siebie, bo teraz wszystko już jest na swoim miejscu.

Pogodnych Świąt!

eggs-1217259__180Przed świętami jesteśmy zakręceni.

Sprzątanie, gotowanie może być przyjemnością, ale przeważnie jest to sporo stresu. Ja 20160324_075910już się nauczyłam wyluzować i nie przesadzać ze świątecznymi przygotowaniami, tym bardziej teraz,
gdy jest nas o jednego małego człowieczka więcej.
Patrząc na jego ufność i radość, z jaką cieszy się życiem, nabieram pewności, że nasze uczucia zależą od nas, od naszych myśli, podejścia do codziennych spraw.

Mój ulubiony trener rozwoju osobistego Szalai Ádám radzi czasem przystanąć i wsłuchać się w swoje uczucia.

To, w jakim jesteś stanie ducha określa, jaki będziesz mieć dzień, Twoje uczucia decydują czy będziesz mieć przyjemne, czy przykre przeżycia. Dlatego warto mieć w zanadrzu kilka sposobów na poprawę nastroju, takich, jak na przykład poniższa lista, radujących serce drobiazgów. Czytając „wsłuchaj się”, jakiego uczucia doznajesz:

…gdy znajdziesz zapomniane pieniądze w kieszeni dawno nieużywanego ubrania

…gdy zbierając truskawki niektóre zjadasz prosto z krzaczka

…gdy dostaniesz kawę do łóżkacup-310247_960_720

…gdy niemowlak uśmiechnie się bezwiednie do Ciebie

…gdy patrzysz na ogień w kominku

…gdy wreszcie znajdziesz pilota do telewizora

…gdy małe dziecko pokaże Ci swój biceps

…gdy poczujesz zapach plasteliny

…gdy uda ci się wycisnąć jeszcze trochę pasty do zębów z prawie pustej tubki

…gdy po praniu wszystkie skarpetki mają parę

…gdy wreszcie wypijesz szklankę zimnej wody w upalny dzień

…gdy w zatłoczonym sklepie usiądzie nowy kasjer i skinie na ciebie, że twoja kolej

…gdy wdychasz zapach ziemi po letniej ulewiecandle-33287_960_720

…gdy patrzysz na śpiące dziecko

…gdy poczujesz zapach gaszonej świecy

…gdy skręcasz się ze śmiechu nie mogąc wydusić ani słowa

…gdy wreszcie rozwiążesz bardzo zaplątany supeł

…gdy w restauracji widząc kelnera niosącego apetyczne danie uświadomisz sobie, że to dla Ciebie

…gdy się czymś zachlapiesz i nie zrobi się plama

…gdy po przebudzeniu możesz jeszcze trochę poleżeć

…gdy naklejka z ceną odejdzie bez śladu

…gdy robiąc porządki w szufladzie znajdziesz stare, zapomniane zdjęcierose-1240944_960_720

…gdy wąchasz różę w ogrodzie

…gdy wejdziesz po coś do sklepu i akurat jest to przecenione

…gdy ktoś podrapie Cię w plecy i znajdzie swędzące miejsce

…gdy pieszo wyprzedzisz stojące w korku samochody

logo-1013646_960_720Prawda, że się uśmiechasz? Zachowaj to przynajmniej na okres Świąt.

A potem szukaj dalszych drobiazgów,
od których się robi ciepło na sercu.

Skuteczny sposób

Gdy mózg się już gotuje, myśli są rozkojarzone, nie wiem sama, za co się brać, mam polctrochę desperacki, ale bardzo skuteczny sposób. Sprzątam jakiś zapomniany kąt, gdzie jest dużo drobnych, wymagających uwagi rzeczy. Potrzeba do tego koncentracji, skupiam się na każdym świstku, żeby nie wyrzucić czegoś potrzebnego, ze zdziwieniem obracam nieznajome przedmioty – co one tu robią i do czego są przeznaczone? Znajduję miłe pamiątki skłaniające do uśmiechu.

I nagle robi się porządek, wszystko trafia na swoje miejsce i robi się tak przestronnie, jakbym wyrzuciła połowę rzeczy, a przecież do śmieci poszło kilka papierków, parę nakrętek, jakieś pudełeczka, mało co.

I kontynuuję porządki już w sobie, w zaplątanych myślach i zadaniach. Układam je po kolei według ważności i pilności, tak jak się uczyliśmy. Tu też wszystko ma swoje miejsce. Przynajmniej do czasu aż zauważę, że znowu się gubię w chaosie zadań.

Nie szkodzi, mam jeszcze kilka nieuporządkowanych szuflad.

Tajemnicza energia

Bardzo lubię spotkania grupowe. I lubię się uczyć. Brałam udział w niezliczonej ilości
szkoleń, warsztatów rozwoju osobistego, gdzie zdobyłam nie tylko wiedzę, poznałam nowych ludzi, ale zawsze czułam jakiś niechwytny, podniosły nastój. Długo nie mogłam uchwycić, o co tu chodzi. W koshadow-5373_960_720ńcu stwierdziłam, że to musi być jakaś energia grupowa, którą tworzą ludzie zorientowani w tym samym kierunku. Może „bandy” z lat dziecinnych i
późniejsze grupy przyjaciół powstały na tej właśnie zasadzie. Rozumieliśmy się bez słów i dawaliśmy sobie nawzajem jakąś tajemniczą moc.

Obecna grupa jest mi szczególnie miła. Weszłam do niej częściowo pod wpływem SysTeam21_Hétvégi_Szeminárium_16_01_30_31-104emocji, a po części na podstawie świadomej decyzji. Szczególne powiązania tworzą wyjątkową atmosferę. Nigdy bym nie pomyślała, że znajdę się kiedyś w takim network marketingu, w którym nie będzie wątpliwości, że to jest dobra decyzja i w którym niezależnie od wszystkiego będę się dobrze czuła. Jak niemal wszyscy, tak i ja miałam już nieudane ”przygody” z takim czy innym biznesem MLM, dlatego nie myślałam o takiej pracy.

Teraz już się śmiejemy ze słów jednej z członkiń grupy, która była nauczycielką angielskiego naszego lidera. Powiedziała mu, że nie rozumie, dlaczego taki inteligentny i normalny facet zajmuje się biznesem MLM. Teraz również ona jest liderem z międzynarodową siecią partnerów. Zrewidowałam swoje uprzedzenia. Patrzę na tę pracę z innego punktu widzenia. Te rozważania naszły mnie po wspaniałym weekendzie, podczas którego uczyliśmy się, wypoczywaliśmy i bawiliśmy i jak to w grupie – naładowaliśmy energią swoje baterie.

szemináriumjáték

Ja już nie szukam niczego innego. Tutaj czuję się dobrze!

 

Czasem nachodzą mnie wspomnienia…

Czasem nachodzą mnie wspomnienia, zdarzenia z lat dziecinnych, ze studiów albo z i57^cimgpsh_origokresu, gdy moje dzieci były małe.

Któregoś dnia przeczytałam artykuł o typach osobowości. Od razu sobie przypomniałam, jak moja mama dawała nam poglądowe lekcje na różne tematy, ubierając je w śmieszne historyjki. Jedna z tych opowieści mówiła właśnie o rodzajach temperamentu.

Najpierw mieliśmy sobie wyobrazić dróżkę w lesie, a na dróżce leżący kamień.

Dróżką idzie flegmatyk, zwolnił krok.

  • O! Kamień! Skąd on się mógł tu wziąć? Hm, nawet ładny, taki prążkowany. Dobrze, że się o niego nie potknąłem. Lepiej ominę go z daleka.

Omija kamień i idzie dalej.

Nadchodzi melancholik. Siada na kamieniu i łapie się za głowę.

  • Wiedziałem! Ta dróżka była zbyt piękna, jak zwykle, ktoś mi rzuca przeszkody pod nogi! Dlaczego tak zawsze jest, zawsze mam trudniej niż inni, nic nie przychodzi mi łatwo. Taki już mój los, muszę to jakoś znieść.

Dźwiga się ciężko z kamienia i z opuszczoną głową powoli idzie dalej.

Teraz dziarskim krokiem nadchodzi choleryk. Staje jak wryty.

  • A co to znowu! Kamień na środku drogi! To skandal! Natychmiast trzeba coś zrobić, przecież to niebezpieczne! Muszę szybko znaleźć odpowiedzialnych za to skandaliczne zaniedbanie!

Szybkim krokiem idzie dalej gestykulując i mówiąc dalej do siebie.

tigris-balonikW podskokach nadbiega sangwinik.

  • Och jaki śliczny kamyk! cały prążkowany, okrąglutki! Ale mam szczęście! Zrobię zdjęcie i wszystkim pokażę, co znalazłem, ale się zdziwią! Hop, przeskoczę sobie przez niego!

Oddala się tanecznym krokiem.

Może nie były to dokładne i naukowe charakterystyki, ale obrazki, które podsunęła mi dziecinna fantazja do dzisiaj żyją w mojej wyobraźni.

Od tego czasu wiem, że podobnie obrazował tajemnice ludzkich temperamentów Heinrich Peitmann już w roku 1909 roku, pewnie to zainspirowało moją mamę, ale dla mnie jej wersja jest etalonem.

A Ty jakbyś zareagował?

Czy żabka jest zdrowa?

Od jakiegoś czasu nie miałam możliwości pływania, więc teraz, kiedy ją mam, nadrabiam zaległości.
frog-830868_960_720Ale po pierwszym razie wszystko mnie bolało. Może przesadziłam trochę, bo ostatnio regularnie biorę ganodermę i kordyceps, więc chyba miałam więcej energii niż siły. W każdym razie trochę się przestraszyłam.

Niestety umiem pływać tylko żabką, a słyszałam, że to nie zawsze jest zdrowe. Poszperałam w internecie i wyczytałam, że faktycznie, u starszych osób może obciążyć kręgosłup szyjny, stawy kolanowe i biodrowe. Ale na szczęście to nie stawy mnie bolały, tylko mięśnie! Może to jeszcze nie ten wiek! Więc kontynuuję delektując się tym stanem nieważkości, delikatnym głaskaniem wody, tylko żałuję, że pływam jak żaba, nie jak ryba.

Muszę jednak uważać i robić to z umiarem, bo gdzie się znajdzie królewicz, który mnie odczaruje, gdy naprawdę zamienię się w żabkę? Oni chyba już całkiem wymarli!

cattails-153240_960_720

Nie zwykłam robić noworocznych postanowień

Noworoczne postanowienia
Nie zwykłam robić noworocznych postanowień
. Może dlatego, że widziałam jak niepoważnie, niemal jak słomiany ogień działa to u innych, może dlatego, że do tej pory stosunkowo łatwo realizowałam swoje decyzje. Jednak teraz czuję, że sytuacja jest poważniejsza, mam mniej czasu i wyższa jest stawka. Tyle różnych spraw chcę zrealizować, że muszę bardzo rozplanować czas, zrobić szczegółowe plany krótko, średnio i długoterminowe.

Ukończyłam kilka poziomów kursów Ádáma Szalay’ego Kody sukcesu. Czas wykorzystać zdobytą tam wiedzę.

Musimy ponosić odpowiedzialność za nasze życie, a wyznaczanie celów jest jednym z ważnych elementów tego procesu. Jak mam je zaplanować? Ádám określił 3 punkty jako kwintesencję nauk trzech prekursorów rozwoju osobistego – Napoleona Hilla, Stephena Coveya és Diany Scharf Hunt.

cup-of-hot-coffe-100344261. Chciej bardzo! Chcę.

 2. Planuj efektywnie! Wiem, wiem! Idealny projekt mentalny.

3. Rejestruj swoje postępy! „Cele to marzenia z datą realizacji.” Tak, w ten sposób będzie można łatwiej złapać za fraki czas stale wyślizgujący się z rąk.

 

Zabieram się więc za planowanie. Postaram się zachować reguły, realność celów.

Jednej rzeczy nie umiem IMG_20140303_110922utrzymać w ryzach

Raz już tam byłam, zauroczyło mnie piękno tego miejsca, jego wyjątkowy nastrój i czar.

Już wtedy obiecałam sobie – kiedyś jeszcze tu wrócę. Szczęśliwa ze spełnienia tego marzenia. Samodzielnie.

To na pewno umieszczę na liście moich celów…

Droga we mgle

Ruszyliśmy w drogę. Początkowo pogoda była czysta i słoneczna, pędziliśmy lekko i wesoło. Aż tu nagle znaleźliśmy się w gęstej mgle. Nastrój od razu stał się przygnębiający,
prowadzenie niepewne. Zwolniliśmy i wypatrywaliśmy pozostałych uczestników ruchu. Cel naszej drogi stał się jakoś bardziej odległy… Niespodziewanie, jakby fog-240075_960_720ktoś podniósł kurtynę, mgła zniknęła, droga stała się znowu jasna i widoczna. Powtarzało się to kilka razy, zawsze z tym samym uczuciem – we mgle czuliśmy się zagubieni, niepewni, a cel wydawał się odległy, niemal nieosiągalny. Bezwiednie pomyślałam o naszym przedsięwzięciu, tam też są jaśniejsze i niepewniejsze odcinki. Zastanowiłam się, jak łatwo poddajemy się w trudniejszych etapach… Jadąc samochodem nie możemy sobie na to pozwolić, musimy jechać dalej, aby prędzej, czy później dotrzeć tam gdzie zaplanowaliśmy. Dobrze by było o tym pamiętać, gdy w biznesie nastąpi bardziej „mglisty” odcinek. Wiem, nie wolno się niecierpliwić. Ze spokojną pewnością siebie trzeba kontynuować wytyczoną drogę.

My też w końcu dojechaliśmy, pogoda się poprawiła, mogliśmy beztrosko robić wycieczki i delektować się wellnesem.20151230_122041-kicsi20151230_122518-kicsi

Po trzecim podejściu udało się wreszcie dotrzeć do bazaltowych organów na górze Świętego Jerzego.

20151229_163006-kicsi20151229_163320-kicsiŚwiat sauny w kąpielisku Kehidakustány był prawdziwym wyluzowaniem i okazją do naładowania wyczerpanych na koniec roku baterii.

Warto było zwyciężyć mgliste odcinki drogi!