Odkrywaj ze mną… 1. Badacsonyörs, znajomą ścieżką

Piękne okolice Wyżyny Balatońskiej odkryłam prawie 10 lat temu. Nigdy nie myślałem, że są tu tak urokliwe miejsca. W ciągu lat pracy w pensjonacie czasami miałam okazję powłóczyć się po ścieżkach wijących się stokami wzgórz, wśród plantacji winorośli i piwniczek winnych, podziwiać niezliczone barwy wód Balatonu, malownicze wschody i zachody słońca.

Ale teraz, kiedy zamieszkałam tu na stałe przyszedł czas na prawdziwe odkrycia. Towarzyszy mi moja kawa z ganodermą, którą również tutaj odkryłam (naprawdę zawsze jest ze mną).

 

Zima nie chce przybyć, więc nie czekam, ruszam w drogę.

Dzisiejszą trasę już kilkakrotnie przeszłam latem, bo zaczyna się zaraz za furtką. Teraz

nie jest tak kolorowo, po porannym słoneczku zrobiło się pochmurnie, ale to też ma swój urok. Kiedy nie wiadomo gdzie kończy się woda, a gdzie zaczyna niebo to tak, jakby się unosiło w powietrzu. Winnice u stóp wzgórza Badacsony ciągną się jakby w nieskończoność.

Drogowskazy stoją samotnie narozdrożach, 

malownicze domki drzemią opuszczone. 

Nawet arboretum jest dziwnie opustoszałe.

Kaplicę św. Jana na wzgórzu widać już z daleka. Nastrojowy kościółek stoi wysoko nad wodą. 

.

Stąd droga prowadzi już w dół obok kamiennych ścieżek i kolorowymi domów.

A oto już granica między Badacsonyörs i Ábrahámhegy.

Ostatni odcinek drogi prowadzi wzdłuż drogi 71 do samego pensjonatu.

Dziękuję za towarzystwo!

Uwaga grzyby!

Nigdy nie myślałam, że na Węgrzech można zbierać grzyby. Mieszkałam na nizinie w południowej części kraju, gdzie krajobraz stanowiły ciągnące się na przemian barwną wstęgą pola kukurydzy i słoneczników, gdzieniegdzie przedzielone pasmem drzew, czasem laskiem akacjowym. Można tam było czasem znaleźć pieczarkę łąkową lub purchawki, ale one… jakoś nie przyśpieszyły bicia mojego serca. Ciągnące się po horyzont morze kwitnących słoneczników to wspaniały widok, ale w głębi duszy miałam nostalgię za prawdziwymi lasami i emocjami prawdziwego grzybobrania.

Od kilku lat żyję-pracuję nad Balatonem. Tu już się czasem spotkałam na targu z leśnymi grzybami, ale nie przypuszczałam, że są gdzieś w pobliżu i sama mogę je zbierać.

 

W międzyczasie inny grzybek wkradł się w moje życie: ganoderma, inaczej reishi, a po polsku lakownica lśniąca, cudowny grzyb leczniczy, który wprowadził mnie w tajniki medycyny dalekiego  wschodu i zapoznał z grupę wspaniałych ludzi. Tak mnie to
wszystko oczarowało, że na jakiś czas zapomniałam o dawnej tęsknocie…

 

 

Ale teraz, gdy przyszła jesień stało się! Na stałe osiedliłam się w nadbalatońskiej wiosce w pobliżu lasu. I tu oniemiałam z wrażenia! Las jest pełen grzybów!

Są czerwone, żółte, białe – nawet ładne, ale to jeszcze nie to.

I naraz znalazłam te prawdziwe! Jeden, dziesięć, bez liku!

Z szaloną radością codziennie pędziłam do lasu, żeby choć kilka znaleźć. Tutejsi ludzie zapoznali mnie z pysznym twardzioszkiem, którego wcześniej nie znałam, znalazłam najróżniejsze rodzaje koźlaków, maślaki, kanie… Nawet w końcu ogrodu znalazłam tajemnicze, ale bardzo smaczne grzybki o polskiej nazwie kępkowiec jasno brązowy inaczej podblaszek gromadny – nazwy jak z bajki :).

Dopóki nie nadejdzie zima, niemal codziennie królują na moim stole.

Czuję, że wreszcie jestem w domu.

 

Słońce, wino i kawa

Słońce, woda, wino i zdrowa kawa! Wszystko to w jednym miejscu – uroczym pensjonacie nad Balatonem. Jak to możliwe? Zobaczcie!

Pensjonat w regionie Badacsony, najpiękniejszym zakątku wyżyny balatońskiej z zolkópięknym widokiem na jezioro, wśród wulkanicznych górek nazywany jest w okolicy Polskim Domem. Już samo to zachwyca naszych gości.

Ale Badacsony to również jeden z najsłynniejszych regionów winnych na Węgrzech. To stąd pochodzi aromatyczny Szary Mnich023. Winnice na stokach wulkanicznych wzgórz ogrzane słońcem, pieszczone wilgotnym oddechem Balatonu rodzą jedyne w swoim rodzaju wina. Związane z nim liczne festyny przyciągają we wrześniu rzesze turystów i koneserów. Kochamy te klimaty!

A kawa?? Przecież to nie Brazylia! Zdrowa kawa to nasza kolejna miłość. Zauroczyła nas już tutaj za sprawa przesympatycznej grupy organizującej u nas treningi.

13413723_1307558979272860_7683102175957630133_nTo kawa z ganoderma – delikatna jak jedwab, energetyzująca, alkalizująca, uwalniająca od stresu. Pijąc ją po prostu się uśmiecham. Sprowadzona z do Europy z Malezji przez Węgra firma DXN eksplodowała jak fajerwerk. Zdrowa kawa, suplementy oparte na grzybach leczniczych, znakomita jakość, przystępne ceny, 22 letnie doświadczenie i przyjazny, rzetelny system biznesowy przekonały już 7 milionów konsumentów. My tez się nie zawiedliśmy!

Nasz dom stał się miejscem spotkań i to nie tylko szkoleniowych, –  kto tu raz był zaraża się przyjacielskim klimatem beztroskiego, ciekawego i zdrowego wypoczynku.

Zapraszamy każdego, kto lubi słonce, wodę, wino, jest otwarty na nowe, ekscytujące wrażenia, nowe znajomości, lubi kawę, dba o zdrowie i jest ciekawy świata. Czyli właściwie wszystkich!

Do zobaczenia we wrześniu na dniach wina,smiley-taking-a-bow

 

                       wine-1237433_960_720

 

na spotkaniu grupy DXN,2015-06-19-12.44.21-1024x576-kicsi

 

 

 

 

lub po prostu podczas zwiedzania tego pięknego regionu!P1040632_ps (1)