Obrazki z podróży

Niedługo kończy się mój pobyt w Polsce. Jak zwykle minął w mgnieniu oka.

ZIndulásaczęło się od radosnego wyjazdu z Budapesztu.

Tym razem skorzystałam z opcji Blabalcar-u. Rewelacja! Z Budapesztu jechałam z trójką przemiłych młodych ludzi – Węgrów pracujących w Krakowie.

Fajnie się rozmawiało, było miło i wygodnie. 20151129_201704Na miejsce dojechaliśmy wcześniej niż planowaliśmy. Stamtąd po pół godzinie już pędziłam dalej do Kielc następnym samochodem. Dojechałam szybko i komfortowo. I to niemal od domu do domu! Jeśli jeszcze tak nie jechaliście, naprawdę polecam!

Przyjechać tutaj, to nie zwyczajna wizyta. To podróż w czasie do klimatów z młodych lat. Język, ludzie, potrawy…Tego nie znajdziesz gdzie indziej. Tego nie weźmiesz w całości ze sobą wyjeżdżając do innego kraju, wiem cos o tym… Węgry stały się dla mnie drugą ojczyzną, ale zawsze mam to samo uczucie przyjeżdżając do Polski. Na początku z zaskoczeniem podnoszę głowę, gdy ktoś rozmawia po polsku i uśmiecham się – tu wszyscy tak mówią. Zapachy tradycyjnych potraw nie wchodzą tylko do nosa, one wciskają się wszędzie, do żołądka, serca, duszy. A ich smak… Zawsze wracam o kilka kilogramów cięższa.

Kielce to nie moje rodzinne miasto, ale bardzo je polubiłam. Tu mieszka moja siostra i pokazała mi jego urocze uliczki, rynki, parki i niepowtarzające krajobrazy okolicznych gór świętokrzyskich.sienkewkaLata dziecinne i młodość spędziłam pod Warszawą i w samej Warszawie. Tam również pojechałam na kilka dni.

DSC01329-kicsi

Rodzinną wizytę połączyłam z pracą.

Wzięłyśmy z siostrą udział w targach medycyny naturalnej i kosmetyków, gdzie wystawiałyśmy produkty firmy DXN– alkalizującą kawę z grzybkiem reishi i suplementy.

Nastój był niesamowity. Niezliczona liczba wystawców, różnorodność DSC01344-kicsiproduktów i bardzo wielu odwiedzających utwierdziła nas w przekonaniu, że ludzie mają dosyć chemii i sztucznych dodatków.

Że szukają naturalnych, zdrowych produktów spożywczych i kosmetyków.

Że ten segment rynku ma prawo bytu i będzie nadal się rozwijał.

Wróciłyśmy z nową energią i świadomością sensu naszej pracy.

A ja powoli się pakuję i wracam do Budapesztu. Czekają świąteczne przygotowania, a potem powrót do codziennych zajęć.

Na szczęście uwolniłam się od etatu. Teraz pracuję z przyjemnością wiedząc, że zapewniam sobie nie tylko zdrowie, ale również niezależność finansową, wolny czas i zabezpieczenie na stare lata.