Droga we mgle

Ruszyliśmy w drogę. Początkowo pogoda była czysta i słoneczna, pędziliśmy lekko i wesoło. Aż tu nagle znaleźliśmy się w gęstej mgle. Nastrój od razu stał się przygnębiający,
prowadzenie niepewne. Zwolniliśmy i wypatrywaliśmy pozostałych uczestników ruchu. Cel naszej drogi stał się jakoś bardziej odległy… Niespodziewanie, jakby fog-240075_960_720ktoś podniósł kurtynę, mgła zniknęła, droga stała się znowu jasna i widoczna. Powtarzało się to kilka razy, zawsze z tym samym uczuciem – we mgle czuliśmy się zagubieni, niepewni, a cel wydawał się odległy, niemal nieosiągalny. Bezwiednie pomyślałam o naszym przedsięwzięciu, tam też są jaśniejsze i niepewniejsze odcinki. Zastanowiłam się, jak łatwo poddajemy się w trudniejszych etapach… Jadąc samochodem nie możemy sobie na to pozwolić, musimy jechać dalej, aby prędzej, czy później dotrzeć tam gdzie zaplanowaliśmy. Dobrze by było o tym pamiętać, gdy w biznesie nastąpi bardziej „mglisty” odcinek. Wiem, nie wolno się niecierpliwić. Ze spokojną pewnością siebie trzeba kontynuować wytyczoną drogę.

My też w końcu dojechaliśmy, pogoda się poprawiła, mogliśmy beztrosko robić wycieczki i delektować się wellnesem.20151230_122041-kicsi20151230_122518-kicsi

Po trzecim podejściu udało się wreszcie dotrzeć do bazaltowych organów na górze Świętego Jerzego.

20151229_163006-kicsi20151229_163320-kicsiŚwiat sauny w kąpielisku Kehidakustány był prawdziwym wyluzowaniem i okazją do naładowania wyczerpanych na koniec roku baterii.

Warto było zwyciężyć mgliste odcinki drogi!

Nastrojowych Świąt!

treeJaka dziwna jest ludzka natura. Myślimy, że już wychowaliśmy dzieci, wyfrunęły, usamodzielniły się. Już nie trzymamy ich za ręce, z daleka obserwujemy, jak sobie dają radę. Wspomagamy ich słowami, podtrzymujemy w ciężkich chwilach, ale pozwalamy, żeby żyły własnym życiem. Jednak teraz na Święta, ciągniemy jak dzikie gęsi w takie miejsca, gdzie chociaż na krótki czas możemy być wszyscy razem. Jak dawniej, kiedy trzymaliśmy się za ręce, kiedy były jak pisklaki, które dopiero się szykują, aby wypróbować skrzydeł. Bo należymy do siebie. Na zawsze. Tak jak należymy do siebie z rodzeństwem, z rodzicami. Bez tego się zagubimy, wystygną nam serca, przepadnie dusza. Potrzebne są te Święta, chociaż czasem uciążliwe są przygotowania. Ale zajmujmy się mniej tym, żeby obrus dobrze leżał, żeby stół był bogato zastawiony, żeby prezenty były drogie. Lepiej rozmawiajmy, śmiejmy się ze starych historyjek, niech to będą intymne święta, nie wystawa. A wtedy nie będą męczące, nie trzeba się będzie złościć ani denerwować, że coś jest nie tak. To będzie ładowanie naszych baterii, ciepło i szczęście.

Życzę wszystkim szczęśliwych i nastrojowych Świąt!

Obrazki z podróży

Niedługo kończy się mój pobyt w Polsce. Jak zwykle minął w mgnieniu oka.

ZIndulásaczęło się od radosnego wyjazdu z Budapesztu.

Tym razem skorzystałam z opcji Blabalcar-u. Rewelacja! Z Budapesztu jechałam z trójką przemiłych młodych ludzi – Węgrów pracujących w Krakowie.

Fajnie się rozmawiało, było miło i wygodnie. 20151129_201704Na miejsce dojechaliśmy wcześniej niż planowaliśmy. Stamtąd po pół godzinie już pędziłam dalej do Kielc następnym samochodem. Dojechałam szybko i komfortowo. I to niemal od domu do domu! Jeśli jeszcze tak nie jechaliście, naprawdę polecam!

Przyjechać tutaj, to nie zwyczajna wizyta. To podróż w czasie do klimatów z młodych lat. Język, ludzie, potrawy…Tego nie znajdziesz gdzie indziej. Tego nie weźmiesz w całości ze sobą wyjeżdżając do innego kraju, wiem cos o tym… Węgry stały się dla mnie drugą ojczyzną, ale zawsze mam to samo uczucie przyjeżdżając do Polski. Na początku z zaskoczeniem podnoszę głowę, gdy ktoś rozmawia po polsku i uśmiecham się – tu wszyscy tak mówią. Zapachy tradycyjnych potraw nie wchodzą tylko do nosa, one wciskają się wszędzie, do żołądka, serca, duszy. A ich smak… Zawsze wracam o kilka kilogramów cięższa.

Kielce to nie moje rodzinne miasto, ale bardzo je polubiłam. Tu mieszka moja siostra i pokazała mi jego urocze uliczki, rynki, parki i niepowtarzające krajobrazy okolicznych gór świętokrzyskich.sienkewkaLata dziecinne i młodość spędziłam pod Warszawą i w samej Warszawie. Tam również pojechałam na kilka dni.

DSC01329-kicsi

Rodzinną wizytę połączyłam z pracą.

Wzięłyśmy z siostrą udział w targach medycyny naturalnej i kosmetyków, gdzie wystawiałyśmy produkty firmy DXN– alkalizującą kawę z grzybkiem reishi i suplementy.

Nastój był niesamowity. Niezliczona liczba wystawców, różnorodność DSC01344-kicsiproduktów i bardzo wielu odwiedzających utwierdziła nas w przekonaniu, że ludzie mają dosyć chemii i sztucznych dodatków.

Że szukają naturalnych, zdrowych produktów spożywczych i kosmetyków.

Że ten segment rynku ma prawo bytu i będzie nadal się rozwijał.

Wróciłyśmy z nową energią i świadomością sensu naszej pracy.

A ja powoli się pakuję i wracam do Budapesztu. Czekają świąteczne przygotowania, a potem powrót do codziennych zajęć.

Na szczęście uwolniłam się od etatu. Teraz pracuję z przyjemnością wiedząc, że zapewniam sobie nie tylko zdrowie, ale również niezależność finansową, wolny czas i zabezpieczenie na stare lata.