Znowu w formie

Wreszcie nadszedł długo oczekiwany dzień. Przez całe lato z zazdrością słuchałyśmy opowiadań gości, jaka piękna panorama rozciąga się z nazywanego przez nas łysą górą Csobanca. No, po sezonie my też wejdziemy, obiecywałyśmy sobie. Ale jakoś zawsze cos wypadało i tylko co jakiś czas z drogi patrzyłyśmy na widoczne z drogi ruiny zamku na jej szczycie. A kiedy już wszystko się ułożyło, pogoda dopisała, zadania zostały wykonane a chętni do wspinaczki wzięli urlop, wtrącił swoje trzy grosze podstępny rumień.

20151118_112245 (2)

Ale teraz już wszystkie przeciwności zażegnane. Listopadowe słońce wyczarowało wyjątkową, cudowną pogodę, jesienne kolory, trochę mglisty, opalizujący krajobraz… Wyruszyłam trochę niepewnie – dość długo skazana byłam na leżenie w łóżku, nogi buntowały się na trapery, ale radość z wycieczki była na tyle duża, że się tym nie przejmowałam. Szczyt wydawał się daleki, ale z każdym krokiem, z każdym uderzeniem serca był coraz bliżej i bliżej. Oglądając się podziwialiśmy coraz bardziej rozszerzającą się panoramę, a przed nami wyrastały ruiny zamku. Nie rozczarowałam się! Widoki były naprawdę fantastyczne!20151118_121329kicsi20151118_122915kicsi

Z lekkim zawrotem głowy wczepiona w belki ruin obserwowałam odważnego zawodnika – który właśnie unosił się na lotni. Są jeszcze wyzwania nawet po wejściu na szczyt!

20151120_145519kicsi

Ta wyprawa była wspaniałym prezentem. Oczywiście nie obyło się bez zakwasów i obtarć, ale na to świetnym rozwiązaniem okazało się kąpielisko termalne w Kehidakustány. Prawdziwe błogie wyluzowanie!

20151120_150231_PanoKicsi

Bardzo się cieszę, że wybrałam wolne życie niezależnego przedsiębiorcy, co umożliwia mi tego rodzaju eskapady, oczywiście ode mnie zależy jak zaplanuję czas, ale obiecałam sobie, że częściej wykorzystam takie możliwości.

W stronę wschodzącego słońca

20151113_065628 (1)Ruszam do Budapesztu w kierunku wschodzącego słońca.

Bardzo lubię posezonowy spokój nad Balatonem, a zwłaszcza cudowne babie lato, które w tym roku przeciągnęło się aż do listopada. Ale czasem brakuje już wielkomiejskiego gwaru. Znowu będzie piękny dzień, słońce pojawia się nad Balatonem tworząc złoty most. aranyhid

Révfülöp, Zánka, Balatonfüred…

Budapeszt, Kraków, Warszawa a potem dalej i dalej. Horyzont rozszerza się z każdym krokiem.
Świat się zbliża na wyciągnięcie ręki, mogę być w każdym miejscu jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Tam gdzie znajduje się ktoś bliski, córka, siostra, brat, przyjaciel, znajomy… Zauroczyło mnie to! hand-1030565_1920Mieć cały świat do dyspozycji, to nieograniczone możliwości! To jest piękne i fascynujące. Jakby świat się skurczył i unosił się przede mną wibrując, jakbym oglądała go z kosmosu. Wyciągnę ręce i zamknę go w dłoniach!

Czyżbym przysnęła w autobusie? To już Budapeszt?

Może to było tylko marzenie senne, ale wiem, czuję, że rzeczywistość jest równie fantastyczna! Żyję tym na co dzień!

Witaj świecie!

Ruszaj się!

happy-stick-girl-clip-art

W trakcie wymuszonego odpoczynku w szpitalu bardzo mi brakowało ruchu. Nie jestem wprawdzie typem sportowca, po prostu ciągle się kręcę, trochę gimnastykuję, lubię tańczyć i łazikować. Mimo to trudno mi było wytrzymać tę gnuśną wegetację. Już nie mogłam leżeć, siedzieć, ani stać. Gdy ostrożnie zwiewałam, żeby się posnuć po labiryntach korytarzy, prędzej czy później obrywałam, że nie siedzę na tyłku.

Ale już koniec tego dobrego! Wreszcie w „domu” w moim ulubionym pensjonacie nad Balatonem! Podganiam zaniedbane prace, przygotowuję do  zimowania pelargonie i oleandry, delektuję się tutejszym balsamicznym klimatem.

Chodzę tam i z powrotem i podśpiewuję sobie pod nosem:
Nie masz na nic chęci? Ruszaj się!
Naszedł Cię zły nastrój? Ruszaj się!
Zimno Ci? Spać się chce? Ruszaj, ruszaj, ruszaj się!

Nie ważne, że siłownia daleko, że dziśnie ma treningu, że nie masz przyrządów! Kopnij się w tyłek i zacznij się gimnastykować, spaceruj, biegaj, tańcz, wskocz na rower, wspinaj się na góry. Wszystko jedno, co robisz, tylko rusz się! Sobie też to mówię i postaram się dotrzymać postanowienia. Najważniejsze, żeby być aktywnym na poziomie fizycznym, a wtedy zwiększa się każda inna aktywność. Ma się więcej chęci do pracy, lepiej się myśli, pisze, planuje. Chce się żyć. A że potem boli? Tym lepiej! Czujesz, że żyjesz. Boli, bo się zmienia, bo się rozwija. I razem z tym Ty też się rozwijasz, żyjesz, zmieniasz…

A więc ruszmy się! W przyszłym tygodniu wreszcie wejdę na Csobánc!

Z nogą na temblaku


noga_kwiat-1

Nieznany, podstępny przeciwnik kontra 5 lekarzy i 2 szpitale rozgrywają trudny mecz.

Ja jestem tylko cierpliwym, cierpiącym kibicem mającym nadzieję na pozytywny wynik rozgrywek.

 

 

 

 

 

Leżę sobie w szpitalu w malowniczym miasteczku Ajka. Piękne widoki z okien pomagają zapomnieć o spuchniętych kostkach w podobnie malowniczych kolorach

20151031_100312kicsi20151024_153208kicsi20151031_100345kicsi

(po dziesięciu dniach udało się ustalić, ze to rumień guzowaty spowodowany prawdopodobnie ukąszeniem pająka.

W pokoju dwie miłe starsze panie w wieku 80 lat. Erzsike, babka z dużym poczuciem humoru dostała się tu w stanie skrajnego wycieńczenia, ale nie fizycznego, bo nie jest wcale mizerna, tylko fizjologicznego. W jej organizmie wyczerpały się zapasy witamin, minerałów i innych mikroelementów. A jak mówi, je dużo warzyw, owoców, sama gotuje, nie odmawia sobie niczego. Przypomniały mi się szokujące wyniki 30-to letnich badań przeprowadzonych przez mój macierzysty Uniwersytet Nauk Rolniczych w Gödöllő dotyczące zmian zawartości witamin i minerałów w warzywach, owocach i roślinach pastewnych. Wartości te zmniejszyły się w tym okresie nawet do 4-10%!

image1385045833

Musielibyśmy dzisiaj zjeść 25 marchewek, żeby były warte tyle ile jedna przed 30 laty!
Ilonka, jest cicha, zamknięta w sobie, ale zawsze miło się uśmiecha, jak ktoś zagada. Straciła wszystkich bliskich, jest bardzo samotna. Straciła również sens życia.

Miałam trochę czasu na rozważania i połączenie tych dwóch losów. Doszłam do tego na własnym przykładzie. Nasze ciało potrzebuje dobrej jakości suplementów, a dusza środowiska, do którego aktywnie należymy, w którym znajdziemy bratnie istoty, ciekawe zajęcie, gdzie poczujemy się ważną, wartościową osobą.

Ja na szczęście znalazłam jedno i drugie w tej samej, wspaniałej grupie.

Mecz jeszcze trwa, ale już wiem, jeszcze przed końcowym gwizdkiem, że zwycięzcą będzie kibic.